#111985 08.05.2008 21:07:37
No cóż... nie było aż tak źle. Historia ciekawa, zgraja siedząca za mną kopie w krzesło, ja się na nich wydzieram, później sama się z nich śmieję
. Jedyne co mnie denerwowało (nie licząc kładzenia nóg na moim podparciu pod rękę) to głos aktorki, która grała Ulę. Oczywiście, grała dziecko, ale nawet moja mama twierdzi, że jeśli gra się rolę dziecięcą nie trzeba się pieścić. Na scenie nie raziło to tak bardzo, jak po zasłonięciu kurtyny, gdy razem z "Zenkiem" odpowiadała na pytania.
